Archiwum kategorii: Inspiracje

Post Scriptum do informacji o warsztatach w Krokowej

Post Scriptum do informacji o warsztatach w Krokowej

Post Scriptum:

Nigdy nie byłam w Krokowej, ale przejrzałam stronę Muzeum i inne historyczno-krajoznawczo-lokalne i bardzo, bardzo, bardzo się cieszę z tej imprezy!

Po pierwsze – Kaszuby są piękne i po mazowieckiej płaskości należy mi się od życia trochę moreny.

Po drugie – pałac w Krokowej to nader ciekawe miejsce (a zwłaszcza kolejni jego średniowieczni panowie, co jeden to większy łobuz).

Po trzecie – po raz pierwszy opowiemy historie z głębin morza, rzek i jezior mazurskich jako całościowy program – a już od dawna mnie kusiło.

Uwielbiam morskie stwory i te zielone, podwodne pałace… Wspaniałych, niestrudzonych uczonych, którzy przez wieki opisywali lewiatany, krakeny, syreny, meduzy, a także morskich mnichów i biskupów…

Lubię Bałtyk. Żeby nad nim się prażyć i kąpać – to nie. Ale pływać po nim łódką, albo siedzieć na plaży i mysleć sobie o szarych falach spod moich stóp płynących szybko, szybko w stronę małych, skalistych wysp, na których Szwedzi grają na skrzypcach przywiezioną z Polski muzykę… I o leśnych strumyczkach i jeziorkach, które z Warmii i Mazur toczą się do morza, a z nimi kamyki, odbite w wodzie korony buków i szeptane historie.

Więc się cieszę. A jak było – opowiem, jeśli czasu starczy.

Ballada o Cieniu

Ballada o Cieniu

Poprosiłam kiedyś Mirka Hrynkiewicza – najbardziej baśniowego
i czarodziejskiego ze znanych mi Kronopiów, o balladę o Cieniu.

Bo mam w głowie – od lat nieustająco – taki sen.

Żeby tak zaśpiewać, jak się obraca Słonecznik – Girasole – Heliotrop.

Żeby tak zagrać, jak się zmienia światło i cień, gdy z Północy się leci, jedzie, płynie, idzie na Południe… I napisał mi. Nieustające źródło inspirujących dźwięków, zapachów i obrazów.

Ballada o Cieniu
(sł., muz. M. Hrynkiewicz)

Nie ma słońca w Gallivare,

noc polarna rządzi światem.

Pod dzwonnicą, pod zegarem

cień się z cieniem w warkocz splata.

Z kłębowiska się wyplątał

tylko jeden cień – odmieniec,

chce skosztować blasku słońca,

chce porzucić strefę cienia.

Nie idź cieniu na południe,

tam dla cienia jest za jasno.

Tam, w południe cienie chudną

i znikają w słońca blasku.

Nie usłuchał, odszedł nocą.

Wschód napotkał nad Bałtykiem:

z wody wstaje słońce złote

i z wędrowcem się spotyka.

Cóż za szczęście w słońce pędzić!

Dzień go zastał nad Kijowem,

Płonie Dniepr w kopułach cerkwi,

a on mniejszy o połowę.

Nie idź dalej na południe,

tam dla cienia jest za jasno.

Tam, w południe cienie chudną

i znikają w słońca blasku.

Nie usłuchał, o świtaniu

nad Bosforem witał słońce.

Świętej Zofii w pas się kłaniał

w blasku dnia oślepiającym.

Na południe, coraz dalej,

jak ta ćma, co w ogień leci…

Przed nim biała Jeruzalem,

a on mniejszy o trzy ćwierci.

Nie idź dalej na południe,

tam dla cienia jest za jasno.

Tam, w południe cienie chudną

i znikają w słońca blasku.

Nie usłuchał, nad Kairem

brzask go zbudził promienisty.

A on cienki, jak papirus,

jak widziadło – przeźroczysty.

Nad Saharą słońce w chwale,

w pełni niebiańskiego blasku.

Z cienia nic już nie zostało,

tylko szept w ziarenkach piasku:

„Nie żałuję Gallivare,

dziś, niczego bym nie zmieniał.

Chwila w słońcu więcej warta,

niż najdłuższe życie w cieniu.”

 

Kalinowa strzała

Kalinowa strzała

Jedna z najbardziej przejmujących pieśni, jakie w życiu słyszałam. Od Syberyjskich babuszek, dzięki nieocenionej (przynajmniej czasami :-) ) Kla.

Nie wspominam nawet o brzmieniu ich głosów i nieprawdopodobnej harmonii
z jakimś alikwotowym szaleństwem.

Ale tekst!

Sorry, za nieudolne transliteracje, nie lubię tak pisać, ale nie mam opcji “cyrylica”.

Ty liati, oj liati, Kalina, striela

Liuli, oj liuli, Kalina, striela

Ty zastriel’ striela // Dobrowo maladca

Kak pa maladcu // Plakat’ nikamu

Kak mat’ placzet // Kak rieka biażyt

Kak siestra placzet // Kak ruczi tiakut

Kak żena placzet // Kak rosa z utra

Sonce wygliadiet // Rosu wysuszyt

W wolnym tłumaczeniu:

Leć, kalinowa strzało

Zastrzel znakomitego młodzieńca

A komu po młodzieńcu płakać?

Jak matka płacze, to tak, jak rzeka biegnie

Jak siostra płacze, to jak strumienie płyną

Jak żona płacze, to jak rosa poranna

I wyjdzie słońce, i rosę wysuszy…

Ta pieśń stała się dla mnie punktem wyjścia i zupełnie zaczarowaną inspiracją, do pracy nad bajkowym programem dla dzieci “Budzenie Świata”. I – złączona z jeszcze jedną, niezwykłą syberyjską historią – stała się jedną z najważniejszych,jeśli nie najważniejszą opowieścią całego programu.

Uwielbiam ją.

A “Budzenie Świata” już prawie gotowe. Już za chwileczkę. Jakby ktoś sobie życzył – chętnie przyjedziemy budzić :-) )))