Dobra pohulanka to zabawa z żywą muzyką i elementami warsztatów tańca. Tak rzadko się dziś zdarza, żeby ludzie bawili się naprawdę razem. Razem tańczyli. Jeszcze rzadziej – żeby można było tańczyć przy żywej muzyce. Impreza z żywą muzyką, muzyką nie elektroniczną, to szczególna sytuacja nie tyle artystyczna, co społeczna, w której istnieje intensywna komunikacja pomiędzy muzykami a tańczącymi – muzycy grają tancerzom pod nastrój, pod nogę, kontrolują w pewien sposób przepływ energii.
Szeroki repertuar – od polskich ludowych walczyków i polek, przez krwawe tanga przedwojenne, pachnące chłodem nuty skandynawskie, węgierskie czardasze, rumuńskie hory po gorące, ostre jak chilli melodie i rytmy bałkańskie – pozwala każdemu poczuć się komfortowo. Elementy warsztatowe, oparte na europejskich tańcach korowodowych, głównie z tradycji mołdawskich Csango, bardzo energetycznych, a przy tym nieskomplikowanych, umożliwiają wszystkim włączenie się we wspólną zabawę, integrują i „rozkręcają” uczestników.
Dobra pohulanka to tańce, których uczymy, tańce jak kto chce, ale też muzyka do posłuchania, tęskne pieśni polskie, żywiołowe śpiewy cygańskie, dramatyczne ballady… Skrzypce, akordeon, bębny, śpiew – to zestaw, który idealnie wpisuje się w przestrzenie ulic, parków, domów, w krajobraz wsi i miasta.
Kapela Muzyki Kuchennej Jazgodki powstała w 2005 roku we wsi Godki na Warmii. Powstała literalnie w kuchni. Jesień była ciepła, zima długa i mroźna, cóż było robić? Czy coś może rozproszyć lepiej zimowy mrok niż sztajerek o ósmej rano przy kawie i ostry bułgarski numer przy wieczornym winku? Na początku było nas dwie plus okoliczni muzycy spontaniczni, z którymi przewędrowałyśmy wszystkie okoliczne kuchnie.
Potem te wędrówki wyszły poza kuchnie, poza okolice nasze najbliższe, potrzeba wspólnego grania prowadziła nas szerokim szlakiem nad górami i morzem, krętymi wiejskimi dróżkami i tajnymi ścieżkami dźwięków od szwedzkiego Gallivare aż do Ankary, od północy na samo południe Europy.
Do dzisiaj została nam nieodparta potrzeba grania – przynajmniej raz na jakiś czas – w kuchni, nie ważne czyjej i jak dużej, byle przy stole, byle przy piecu.
Skład bywa różny. Podstawa to akordeon, skrzypce i bębny z różnych stron świata oraz, oczywiście, śpiew.
W repertuarze mamy tradycyjną muzykę z różnych epok i krajów Europy – szwedzką, duńską, węgierską, rumuńską, cygańską, bałkańską, polską, z pełnym wachlarzem nastrojów – od zabawy, przez lirykę, po historie dramatyczne oraz szaloną radość. Muzyka nie ważne skąd jest, ważne, czy cieszy. W muzyce i muzykowaniu interesuje nas spotkanie, chwilowa nawet wspólność i radość, skupiamy się też na tych elementach muzyki, które wiążą się z tradycją wspólnych zabaw
i świętowania. W pracy nad muzyką łączymy działania badawcze ze swobodną twórczością, oswajamy muzykę i przekazujemy ją dalej.
Popatrz i posłuchaj:
www.myspace.com/jazgodki
www.jazgodki.pl

